Będąc w tym roku w Bieszczadach skusiłam się na zjazd linowy. Fajna sprawa, zwłaszcza, ze lina rozciągnięta jest nad wodą zalewu solińskiego, co jeszcze bardziej podnosi adrenalinkę… Ach… do odważnych świat należy …
... jeden lepiej, drugi trochę gorzej ... Jestem pod wrażeniem: chęci, zapału I odwagi, gdyż pływanie z ręką w gipsie na pewno do najłatwiejszych nie należy.
Ale fajnie Was widziec :) Asiu wiesz, ze ja dopiero teraz odkrylam twoj blog? :P Pozdrowionka!!
OdpowiedzUsuńCiesze sie, ze go "odkrylas";)
OdpowiedzUsuńTen blog to poplatane z pomieszanym, czyli o wszystkm i o niczym :)
Trzymajcie sie cieplutko!!!!!!!!!